Klątwa rodzinna

Czerwiec 2nd, 2009

W roku 1988 poślubiłam mężczyznę moich marzeń. Nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia a jednak się stało. Nie wierzyłam w klątwy a jednak musiałam z czasem zweryfikować swoje poglądy.

Tak zaczyna się list kobiety, która jak sama mówi w klątwy nie wierzyła, lecz przez 8 lat musiała toczyć walkę z nieznanym, ponieważ “Klątwa Rodzinna” prawie doszczętnie zdruzgotała jej życie Od dziecka byłam uważana za szczęściarę. Wszystko, czego się dotknęłam obracało się w szczęście a w latach późniejszych dobrobyt. Mając 22 lata wybudowałam dom moich marzeń a gdy skończyłam 23 lata poznałam jego. Była to miłość od pierwszego wejrzenia. Nie przeszkadzało mi to, że jako osoba wykształcona spotykam się z mężczyzną, który tylko skończył zawodówkę i z ledwością ciągnie koniec z końcem. Jako właścicielka firmy dobrze zarabiająca nie martwiłam się tym. Miłość nie wybiera myślałam sobie pośpiesznie organizując ślub, lecz od samego początku było coś, co przeszkadzało. Gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że są osoby, które rzucają klątwy pewnie bym go wyśmiała, lecz po roku już nie było mi do śmiechu. Wynajęty samochód do ślubu nie przyjechał, ponieważ popsuł się w połowie drogi – musieliśmy pojechać taksówką, która również odmówiła posłuszeństwa parę metrów przed kościołem. Resztę drogi pokonaliśmy pieszo, lecz wiatr, jaki zaczął wiać zerwał mi welon z głowy i wylądował w kałuży. W kościele okazało się, że organista zachorował a na koniec obrączka nie chciała wejść na męża palec. Niby nic to tylko przypadek mówiłam sobie w duchu wychodząc z kościoła. Jednak życzenia, jakie otrzymałam od teściowej zmroziły mnie dokładnie. Obyś nigdy nie zaznała takiej biedy jak nasza rodzina powiedziała teściowa ze smutkiem w oczach. W mojej głowie włączył się alarm i dopiero w tedy zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie wiem nic o rodzinie męża a także o nim samym. Wesele to była klapa na całego. Orkiestra po godzinie spiła się, przez co resztę wesela spędziliśmy przy magnetofonie i discopolo. Niepokój, jaki mnie ogarnął po życzeniach teściowej nie dawał mi spokoju i zamiast się bawić wszystkich wypytywałam o rodzinę męża. Okazało się, że pochodzą z zamożnej rodziny, lecz odkąd rzucono na nich przekleństwo bardzo szybko stracili swój majątek. Mąż nic nie chciał mówić, lecz wiedziałam (czułam), że coś ukrywa. Po miesiącu, gdy zamieszkaliśmy w moim domu wiedziałam już na pewno, że coś jest nie tak. W firmie z miesiąca na miesiąc było gorzej a w domu tragedia. Po dwóch miesiącach spaliśmy już w osobnych sypialniach, ponieważ okazało się, że mój ukochany był aseksualny. Nawet w pewnej chwili myślałam sobie, że jest gejem. Z miesiąca na miesiąc czułam się gorzej zmieniłam się z osoby tryskającej energią i wigorem w wrak z podpuchniętym oczami i włosami w nieładzie. Dopiero moja przyjaciółka, gdy przyszłam do niej uświadomiła mi, że coś ze mną jest nie tak. Poszłam z nią do lekarza i oczywiście badania, krew i taki tam różności. Lekarz orzekł, że jestem zdrowa tylko lekko osłabiona. Postanowiłam wraz z mężem odpocząć, lecz on stanowczo odmówił, dlatego też pojechałam w góry z przyjaciółką. Przez dwa tygodnie odżyłam i nabrałam energii, lecz po powrocie do domu już w przedpokoju wiedziałam, że problemy związane są z moim mężem i domem. Gdy go zobaczyłam już nie był taki jak dawniej. Tak jakbym przez dwa tygodnie straciła jego wizerunek. Był jakiś obcy inny a gdy mnie dotknął uciekłam do sypialni z odrazą. Czułam jakby dom – mój dom był jakiś obcy tak jak i mężczyzna, dla którego straciłam głowę. Na drugi dzień wyjechałam do Warszawy zasięgnąć rady u wróżki. Wróciłam z panem Markiem poleconym przez wróżkę, który zajmuje się zdejmowaniem klątw. Od wróżki dowiedziałam się, że nad rodziną męża wisi klątwa rodzinna. Wychodząc za mąż i przyjmując jego nazwisko męża przejęłam też klątwę rodzinną. 80 lat temu klątwa rodzinna została rzucona przez kobietę, która poprzez jakieś machlojki rodziny męża straciła dom i gospodarstwo. Mąż przywitał nas bardzo agresywnie doszło do szarpaniny aż w końcu musiała interweniować policja, przez co został zatrzymany. Dzięki temu pan Marek miał czas, aby przystąpić do zdejmowania klątwy. Okazało się, że klątwa rodzinna jest bardzo silna a przypieczętowana jest jeszcze obecnością ducha pokrzywdzonej kobiety, która czuwała nad tym, aby klątwa dopełniła się. Mąż był ostatnim członkiem rodziny a klątwa rodzinna została rzucona po to, aby na nim skończyło się pokolenie rodziny Ma…..a to co zyskali na cudzej krzywdzie zwrócili z nawiązką. Po paru godzinach pan Marek stwierdził, że nie jest w stanie zdjąć klątwy. Sam nic nie mógł poradzić, ponieważ duch kobiety czuwał cały czas. Zdjąć klątwę mogę tylko z pomocą egzorcysty. I tak zaczęła się moja gehenna. Cokolwiek było zrobione to efekt był tylko chwilowy. Dzień dwa góra trzy dni był spokój a później na nowo bóle głowy, brak energii a co gorsza duch kobiety zaczął się pojawiać u mnie w domu i nie tylko w nocy, ale i w dzień. Wróżka podpowiedziała mi abym firmę na kogoś przepisać, dzięki czemu odetnę się od działania klątwy. Zrobiłam tak jak wróżka sugerowała i przepisałam firmę na koleżankę. Dzięki temu firma znów zaczęła normalnie funkcjonować a ja miałam pieniądze, aby przeprowadzić rozwód (nie mogłam już na tego faceta patrzeć) i wynająć kogoś, aby pozbyć się klątwy. Okazało się to wcale nie jest łatwa sprawa. Kościół przysłał egzorcystę, ale on nie chciał współpracować z osobą świecką, która mogła zdjąć klątwę. Tak w ogóle to ksiądz egzorcysta nie chciał przyjąć do wiadomości, że klątwa istnieje. W jego mniemaniu wszystko było wynikiem ingerencji szatana. Były u mnie modlitwy, kropienie wodą święconą zaklinania, aby szatan odszedł i pozostawił mnie w spokoju. Wynik. ŻADEN. Po ośmiu latach jestem już zmęczona. Spłaciłam męża, lecz mimo tego, że zabrał wszystkie rzeczy to, co najgorsze pozostało. Wynajęłam mieszkanie a dom stoi pusty czekając na wybawcę.

klatwa_rodzinnaNiestety najgorsze jest to, że niepowodzenia, które nas dotykają mogą mieć inne podłoże niż sądzimy. Myślimy często, że niepowodzenia, które nas dotykają są wynikiem naszego braku elokwencji lub zbyt mizernego wysiłku i starań. Niestety bardzo często okazuje się, że brak przysłowiowego szczęścia w interesach może być wynikiem rodzinnej klątwy lub zazdrością innych. Przytoczony list umęczonej walką kobiety, którą dotknęła klątwa rodzinna ukazuje skalę nieszczęść, jaka może nas samych dopaść. Po cichu i bezgłośnie a co gorsza dowiadujemy się o klątwie rodzinnej przypadkiem chociażby w trakcie wizyty u wróżki. Niestety klątwa rodzinna została zdjęta dopiero w tedy, gdy kobieta (duch kobiety), która rzuciła klątwę otrzymała odpowiednie zadośćuczynienie. Wniosek jest prosty. Łatwiej jest rzucić klątwę niż ją później zdjąć. Czasami jednak okazuje się, że mimo usilnych starań klątwa pozostaje. Najczęściej jest tak, gdy w grę wchodzi Klątwa Matki. Złowieszcza i podstępna klątwa wzmocniona poprzez więzi rodzinne. Bardzo często jest tak, że klątwa ta zostaje zdjęta dopiero po śmierci matki.

    Zespół Antylicho

List został opublikowany za zgodą właścicielki.

Komentarze są zamknięte