Klątwa matki – przykład

Czerwiec 18th, 2009

Okazuje się, że temat Klątwa matki, który poruszyliśmy jest bardzo ważny i należy go kontynuować. Zgłaszali się do nas rodzice, którzy czując się w obowiązku naprawienia swoich błędów pytali o możliwości zdjęcia klątwy, którą obarczyli swoje dzieci. Otrzymaliśmy również maile od osób pokrzywdzonych a jeden z nich (za zgodą nadawcy) postanowiliśmy opublikować.

…Byłam chcianym dzieckiem…czekał na mnie mój ojciec i moja babcia, matka mojej matki. Gdy przyszłam na świat po wielkich trudach i cierpieniach, ( co mnie matka wypchnęła to mnie wciągnęła),siostra położna uszczęśliwiona, że wszystko dobrze się skończyło z radością wzięła mnie na ręce i pokazała mojej matce, która przywitała mnie tymi słowami “O rany, jaka ona wstrętna!” Położna miała powiedzieć: “chodź córcia od tej maciory”. Taką relację zdała mi moja matka, kiedy mnie uświadamiała. Pożycie małżeńskie było dla niej obrzydliwym obowiązkiem, a życie kobiety według niej to służbą dla potworów zwanych mężczyznami. Tak mi mówiła. Nie miałam koleżanek. Nie byłam zapraszana na prywatki. Nie chodziłam na dyskoteki.
Nigdy nie sprawiałam jej kłopotów, nie przynosiłam wstydu. Dziś wiem, że nie, dlatego,że ją kochałam, ale dlatego że bałam się jej okrutnie. Była straszna. Biła po twarzy, okładała pięściami za bałagan na półkach. Krzyczała: “Ty p…..dziwo! Flejo cholerna! “Chwytała głowę za uszy i uderzała nią o ścianę….Chciałam się uczyć. Studiować. Ale jej było mało pieniędzy. Poszłam do pracy. Zabierała całą pensję. Zaczęłam oszukiwać ja i dorabiać po godzinach. Dzięki temu miałam na kawę z chłopakiem i na osobiste rzeczy. Proszę mi wybaczyć, ale ingerowała nawet w sposób, jaki stosowałam przy higienie osobistej. Kiedy wychodziłam za mąż, zaznaczyła członkom rodziny, że jeżeli pójdą “do tej k…na ślub to ona się powiesi”. Przestraszyli się. Wnuczkę zobaczyła dopiero po pół roku. I to tylko, dlatego, że ojciec o to zabiegał. Miałam sklep. Żyłam spokojnie i dostatnio. Zbankrutowałam. Robiłam prawo jazdy…nie dokończyłam. Chciałam kupić samochód – okazało się, że kradziony. Dzieci mojego byłego partnera (próbowała go nastawić przeciw mnie, sam mi o tym powiedział), którym poświęciłam 8 lat, dałam serce i czas, wyrzuciły mnie z domu rzucając obraźliwe kalumnie.
Znalazłam pracę. Przeliczyłam wydatki. Po długich rozmowach i analizach stwierdziłyśmy z córką, że może podjąć naukę w wymarzonej szkole. Niestety. Pracodawca do dziś jest mi winien pieniądze Ola musiała zrezygnować z nauki. Pieniędzy nie odzyskam, bo…on nie żyje! Mam mieszkanie. Chcę je sprzedać….nie mogę! Pieniądze ze sprzedaży pozwoliłyby spłacić długi. Jednak ciągle coś jest nie tak. Moja matka próbowała na mnie nasłać kuratora. Chciała przekupić córkę oferując jej mieszkanie, aby ta napisała do kuratorium, że trudnię się nierządem, jestem alkoholikiem i nie stronię od narkotyków, że babcia ją wychowuje, ubiera i żywi, bo ja nie sprawdzam się jako matka. Kocham moją Oleńkę. Dziś przy mnie jest człowiek, którego kocham i którego szanuje moja córka. Nie kłócimy się, szanujemy nawzajem. Po prostu kochamy się bardzo.
To, co napisałam, to “telegraficzny” skrót. Ogólnie ujmując, czego się nie dotknę zawsze legnie w gruzach. Np. chciałam iść pracować do sklepu jako kasjerka. Kiedy w kadrach zobaczyli moje świadectwa pracy stwierdzili, że żal mnie na kasjerkę. Dostałam stanowisko księgowej. Po dwóch tygodniach zwolnili mnie, bo…wzięłam zaliczkę na delegację.
Jestem zmęczona. Boję się “wziąć “swoje życie w swoje ręce. Cztery lata temu zaczęłam szukać. Zainteresowałam się ezoteryką. Dwa lata temu zaczęłam prosić o pomoc. Każdemu jego duch opiekuńczy zabraniał zająć się moim przypadkiem. A ja nadal nie mogę spłacić długów i imam się różnych zajęć żeby mieć na chleb. Łzy napływają do oczu, kiedy patrzę na moją Olę…..ona tak kocha konie. Każdego dnia kocham całym sercem aż do bólu, bo boję się, że to też zostanie mi zabrane…Co jakiś czas “wchodzi ” mi do głowy moja matka. Wtedy czuję strach. Zamykam się w sobie i skulona siadam na wersalce…

W odpowiedzi na powtarzające się pytania dotyczącego artykułu klątwa matki postanowiliśmy umieścić również niektóre odpowiedzi.
Dlaczego trudno jest zdjąć klątwę matki – otóż problem polega na tym że osoby które chcą zdjąć klątwę matki to ludzie ciężko pokrzywdzone przez los. W dodatku decydują się na zdjęcie klątwy, gdy są już osobami dorosłymi, czyli w wieku od dwudziestu pięciu lat do czterdziestki. Najczęściej na zdjęcie klątwy decydują się osoby mające trzydzieści lat. Bardzo często nie mają już siły walczyć z przeciwnościami losu (finansowymi i zdrowotnymi) a w dodatku poprzez lata egzystencji z tą negatywną siłą, jaką jest klątwa nie widzą możliwości poprawy swojego losu. Brak chęci do działania a raczej współdziałania z osobą, której zadaniem jest zdjęcie klątwy ogranicza możliwości jej wymazania a tym samym jej zdjęcia. Następnym problemem jest to, że klątwa matki jest bardzo silna ze względu na więzi rodzinne matka – syn czy córka, dlatego też jej złorzeczenia trafiają bezpośrednio do tej osoby pogłębiając tym samym istniejący już problem. Klątwa matki jako energia (o negatywnych wibracjach) poprzez lata swojej egzystencji przyciąga inną o podobnych wibracjach, dlatego oprócz jej samej i zdarzeń, jakie ma ona wywoływać istnieją jeszcze inne, które również należy usunąć. Innym istotnym problemem jest to, że oprócz klątwy matki jako nośniku energetycznym w trakcie jej przekazywania zostały wypowiedziane słowa (sugestie), które wciąż powtarzane zostały zakodowane w podświadomości. Dlatego też oprócz zdjęcia klątwy matki należy skorzystać z pomocy psychologa czy psychoterapeuty. Na to niestety mało osób już się decyduje. Istnieje mniemanie (zresztą błędne), że osoba korzystająca z porady psychologa jest nienormalna. Oczywiście jest to nieprawdą a rozmowy z psychologiem mogą pomóc w samym procesie wybaczenia rodzicom a tym samym zatrzeć negatywne wspomnienia z przeszłości. Im częściej myślimy o kimś źle to tym samym, gdy ta osoba mówi lub myśli o nas w ten sam sposób to po tej samej nici energetycznej przekazuje nam swoją negatywną wartość energetyczną. Im częściej to robimy tym więcej złego otrzymujemy a tym samym wzmacniamy więzi łączące z tą osobą. Po pewnym czasie budujemy „autostradę” po której w szybkim tempie poruszają się myśli od nadawcy do odbiorcy wzmacniając się wzajemnie czyniąc coraz więcej szkody. W tym momencie powiedzenie „to, co dajecie takie otrzymujecie” nabiera innego wymiaru. I tu jedna uwaga. Przekazując energię miłości można powstrzymać przepływ negatywnej energii, lecz nie zdejmie się w ten sposób klątwy, która przez lata towarzyszyła danej osobie.

Mamy nadzieję, że w ten sposób odpowiedzieliśmy w wystarczającym stopniu na niektóre pytania które kierowane są do nas. Niemniej jednak czasami nabyta klątwa rodzinna którą jeden z członków rodziny jest obarczony jest odpowiedzialna za niepowodzenia które się pojawiają.

Komentarze są zamknięte